Wprowadzenie
Dla wielu rodzin mieszkających za granicą przekazanie dziecku języka polskiego to coś więcej niż nauka słów – to budowanie tożsamości, więzi rodzinnych i poczucia przynależności. Jednocześnie codzienność pokazuje, że wychowanie dwujęzyczne bywa wyzwaniem, szczególnie gdy dziecko zaczyna wyrażać własne zdanie i mówi stanowcze: „Nie chcę tam iść!”.
Moment rozpoczęcia przygody z polonijnym przedszkolem często wiąże się z emocjami – zarówno po stronie dziecka, jak i rodziców. Jak je rozumieć? Jak reagować, żeby nie zniechęcić dziecka do języka polskiego, a jednocześnie nie rezygnować z ważnych wartości?
O tym rozmawia Natalie Kosch, prezes Stowarzyszenia Dwujęzyczny Wiedeń, z Joanną Paculą-Nowak – pedagożką, edukatorką (ZenMama), trenerką Treningu Umiejętności Społecznych (TUS) oraz odporności psychicznej MTQPlus, a także menedżerką kultury. Rozmowa skierowana jest do rodziców dzieci w wieku przedszkolnym, szczególnie mam, które na co dzień łączą troskę o rozwój dziecka z wyzwaniami życia za granicą.
Pytania do rozmowy z ekspertką
Natalie Kosch: Jak rozumieć sytuację, w której dziecko w wieku 3–6 lat mówi, że nie chce chodzić do polonijnego przedszkola, jakie mechanizmy rozwojowe i emocjonalne mogą za tym stać?
Joanna Pacula-Nowak: Bardzo często rodzice odbierają takie słowa jako odrzucenie języka polskiego albo samego przedszkola. A ja zawsze zachęcam, żeby najpierw zatrzymać się i zastanowić, co dziecko tak naprawdę chce nam powiedzieć.
Dziecko w wieku przedszkolnym nie mówi jeszcze o swoich emocjach wprost. Ono nie powie: „To dla mnie za dużo”, „Jestem zmęczony”, „Potrzebuję więcej czasu na adaptację”. Powie po prostu „Nie chcę tam iść”, „Głupie to przedszkole”.
Za takim komunikatem może kryć się lęk przed nowym miejscem, zmęczenie po całym tygodniu w austriackim przedszkolu, potrzeba odpoczynku albo zwyczajny etap adaptacji. I to jest zupełnie naturalne. Dlatego zanim zaczniemy przekonywać dziecko, warto spróbować zrozumieć jego emocje.
NK: Jak rodzice mogą przygotować dziecko do rozpoczęcia polonijnego przedszkola i jak o nim mówić, żeby budować pozytywne skojarzenia, a nie poczucie obowiązku?
JPN: Przygotowania zaczynają się dużo wcześniej niż pierwszego dnia.
Zawsze zachęcam rodziców, żeby oswoić dziecko z tym miejscem. Jeśli jest taka możliwość, warto wcześniej je odwiedzić, pokazać salę, plac zabaw, poznać panią.
Równie ważny jest język, którego używamy w domu. Zamiast mówić „Musisz chodzić do polskiego przedszkola”, lepiej powiedzieć „Poznasz dzieci, które też mówią po polsku”, „Będziemy razem odkrywać polski świat”. Dziecko dużo bardziej zapamiętuje emocje niż argumenty. I widzi przede wszystkim nasze pozytywne podejście, bez zmuszania.
NK: Jak wspierać motywację małego dziecka do chodzenia do polonijnej grupy i budować w nim poczucie bezpieczeństwa oraz przynależności?
JPN: Motywacja małego dziecka nie rodzi się z tłumaczenia, że kiedyś język polski będzie mu potrzebny. Dla trzylatka to nie ma żadnego znaczenia. Największą motywacją są relacje. Jeżeli dziecko ma tam kolegę, lubi panią, czeka na wspólną zabawę, piosenki czy rytuały, wtedy chce wracać do tego miejsca. Dlatego zamiast skupiać się jedynie na nauce języka, warto zadbać o to, żeby dziecko czuło się częścią grupy. Poczucie bezpieczeństwa i pozytywne relacje zawsze są ważniejsze niż ilość poznanych słów.
NK: Jak reagować, gdy dziecko mówi, że chce chodzić tylko do „prawdziwego” austriackiego przedszkola i nie widzi sensu w dodatkowych zajęciach po polsku?
JPN: Ja bym przede wszystkim nie zaprzeczała jego emocjom. Można spokojnie powiedzieć do dziecka „Rozumiem. To jest miejsce, które dobrze znasz i które lubisz”. A dopiero później pokazać inną perspektywę. Wytłumaczyć dziecku, że ma dwa miejsca. Jedno jest po niemiecku, drugie po polsku. W obu może mieć kolegów, uczyć się nowych rzeczy i dobrze się bawić.
Nie chodzi o porównywanie tych przedszkoli. One nie konkurują ze sobą. One wzajemnie się uzupełniają.
NK: Co zrobić, kiedy dziecko mówi, że nie rozumie po polsku lub nie chce mówić w tym języku, jak wspierać rozwój językowy bez wywierania presji?
JPN: To zdanie bardzo często nie oznacza, że dziecko rzeczywiście nic nie rozumie. Często oznacza to być może, że nie czuje się jeszcze zbyt pewnie.
W rozwoju dwujęzycznym może pojawić się okres ciszy. Dziecko przez pewien czas słucha, obserwuje i buduje słownik bierny. To może być zupełnie naturalny etap.
Nie zmuszajmy wtedy dziecka do odpowiadania po polsku. Dużo lepiej mówić do niego po polsku, czytać książki, śpiewać piosenki i cieszyć się z każdego spontanicznego słowa.
Najważniejsze, żeby język polski nie stał się dla dziecka polem walki.
NK: Jak rodzice mogą radzić sobie z własnymi emocjami, rozczarowaniem, frustracją czy poczuciem winy, kiedy dziecko odrzuca język polski lub polonijne przedszkole?
JPN: To chyba jedna z najtrudniejszych sytuacji dla rodziców mieszkających za granicą. Bo często pojawia się myśl, że być może zrobiło się coś złego.
A ja zawsze mówię, że nie warto brać tego do siebie. Dziecko nie odrzuca rodzica. Najczęściej reaguje tak z powodu emocji, zmęczenia albo jest to po prostu taki etap rozwoju dziecka.
Jeżeli rodzic zacznie walczyć o język, bardzo łatwo język stanie się źródłem napięcia. A przecież chcemy, żeby kojarzył się z bliskością, relacją i domem, a nie walką i frustracją.
NK: Jakie praktyczne strategie, oparte na wiedzy psychologicznej, mogą pomóc w trudnych momentach, np. rano przed wyjściem do przedszkola lub podczas rozstań?
JPN: Najbardziej w takich sytuacjach pomaga przewidywalność. Stały przebieg poranka, stały rytuał i stałe pożegnanie. Dzieci czują się bezpieczniej, kiedy wiedzą, co wydarzy się za chwilę.
Polecam krótkie, spokojne pożegnanie, a nie przedłużające się i bardzo emocjonalne. I potem bardzo ważne jest zaufanie nauczycielowi. Im dłużej rodzic stoi w drzwiach, wraca, przedłuża pożegnanie i sam pokazuje niepewność, tym trudniej może być dziecku się rozstać.
NK: Jak powinna wyglądać dobra współpraca rodziców z nauczycielami w polonijnym przedszkolu i jakie elementy są kluczowe dla udanej adaptacji dziecka?
JPN: Dobra adaptacja zawsze jest pracą zespołową. Rodzic zna swoje dziecko najlepiej, a nauczyciel zna grupę i proces adaptacji.
Dlatego warto rozmawiać. Powiedzieć nauczycielowi, co pomaga dziecku się uspokoić, czego się obawia, jak reaguje na nowe sytuacje, jak wygląda kontakt z językiem polskim w domu i czy są jakieś szczególne potrzeby, o których warto wiedzieć.
Im więcej wzajemnego zaufania i spójności między domem a przedszkolem, tym większe poczucie bezpieczeństwa ma dziecko.
NK: Jak wspierać język polski w domu w sposób naturalny, tak, aby był on częścią codziennych relacji?
JPN: Język polski może być obecny podczas śniadania, wspólnego gotowania, wieczornego czytania, rozmowy z babcią, śpiewania piosenek w samochodzie czy zwykłych rozmów o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia.
To właśnie takie małe, codzienne momenty budują język naturalnie. Dziecko powinno doświadczać polskiego jako języka bliskości i życia, a nie wyłącznie jako czegoś, czego trzeba się nauczyć.
NK: Kiedy niechęć dziecka do placówki powinna zaniepokoić rodziców i kiedy warto skonsultować się ze specjalistą?
JPN: Jeżeli niechęć utrzymuje się przez dłuższy czas, jest bardzo silna i towarzyszą jej objawy takie jak bóle brzucha, problemy ze snem, wycofanie, nasilony lęk albo wyraźny spadek nastroju, wtedy warto przyjrzeć się sytuacji głębiej.
Nie zawsze oznacza to, że problemem jest język czy samo przedszkole. Czasami dziecko jest po prostu przeciążone. Czasami potrzebuje więcej czasu. A czasami warto wspólnie z nauczycielem lub specjalistą zastanowić się, jak zmodyfikować proces adaptacji.
Na zakończenie chciałabym zostawić rodziców z jedną myślą. Dwujęzyczność nie buduje się w jeden dzień ani w jeden rok. To piękny proces, który wymaga czasu, cierpliwości i przede wszystkim dobrych emocji.
Pamiętajmy, że dzieci uczą się języka przede wszystkim poprzez relacje. To właśnie poczucie bezpieczeństwa, akceptacja i dobra więź z rodzicem oraz nauczycielem są najlepszym fundamentem zarówno do nauki języka, jak i udanej adaptacji w nowym miejscu.
Życzę wszystkim dzieciom, aby polonijne przedszkole stało się dla nich miejscem pełnym życzliwości, nowych przyjaźni, radości i pięknych doświadczeń. A wszystkim rodzicom życzę spokoju, zaufania do procesu i wiary w to, że każdy mały krok przybliża dziecko do budowania jego dwujęzycznej tożsamości.
Niech ten nowy etap będzie dobrym początkiem, zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.
O autorce
Joanna Pacula-Nowak – pedagog Montessori, oligofrenopedagog, trener umiejętności społecznych oraz nauczycielka w Specjalnym Zentrum Pedagogicznym w Wiedniu. W swojej pracy koncentruje się na świadomym rodzicielstwie, neuroróżnorodności, wspieraniu samodzielności dzieci, komunikacji i budowaniu odporności psychicznej. Autorka książek i projektów edukacyjnych, twórczyni marki ZenMama, wspierającej rodziców w budowaniu spokojnych, opartych na relacji więzi z dziećmi. Prywatnie mama dwóch dwujęzycznych synów.
Kontakt: zenmama.pl, www.instagram.com/zenmama_pl


